Madonna nie miałaby szans w Idolu
Posted on August 15, 2009 by Marek
Ukryty gdzieś w redakcji Wprost Robert Leszczyński wypłynął na… Gazeta.pl. No i jak już się pojawił to tak w swoim stylu, czyli musi być kontrowersyjnie. Nieważne że głupio.
“”Byłem kiedyś na koncercie Madonny w Berlinie. To na pewno wielkie wydarzenie medialne, wielkie show i jestem pewien, że nikt, kto pójdzie na koncert na Bemowo nie będzie żałował. Ale Madonna to wielki sukces wizerunkowy, natomiast niewielki muzyczny”
No jasne, przecież dzięki samemu wizerunkowi można być na topie od 1983, sprzedawać miliony płyt, być najlepiej zarabiającą artystką w historii muzyki pop, grać wielkie trasy (np. taką która trafia do księgi rekordów Guinessa w kategorii najbardziej dochodowej wśró
d kobiet), zdobyć 7 nagród Grammy. Oczywiście, podobnych przypadków można wymienić całą długa listę, prawda panie krytyku?
“Uważam, że jej ogromna kariera jest jakimś cudem” – dodał. Tłumaczył, że Madonna nie ma żadnego wykształcenia muzycznego, ma “słaby głos i przeciętną barwę”, “za to przez cały czas czaruje nas swoją osobowością i epatuje skandalami”.
Naturlich. Jak wiadomo, żeby zrobić karierę w popie trzeba przez pierwsze 20 lat grać codziennie Chopina. I to minimum 10 godzin dziennie, inaczej z kariery nici. To jak z dziennikarzami, jeśli któryś nie skończy dziennikarstwa to nie ma szans w zawodzie (jak Adam Michnik, Piotr Najsztub, Piotr Kaczkowski, Tomasz Beksiński, Wojciech Mann czy Marek Niedźwiecki – oczywiście ktoś może powiedzieć, że to tacy dziennikarze jak Madonna wokalistka).
Podkreślił też, że u progu kariery artystka nie miałaby szans w programach typu “Idol”.
Na szczęście wtedy kiedy debiutowała Madonna (i jeszcze większe szczęście wcześniej kiedy debiutowali artyści pokroju The Beatles, Led Zeppelin, Jimi Hendrix, The Doors, itd.) to nie programy typu Idol decydowały czy artysta jest artystą. Powyższe pokazuje również, dlaczego w Polsce Madonna nie zostałaby Madonna, a co najwyżej mogłaby pośpiewać do kotleta.
“Krytycy się z niej śmiali. Nie miała ani głosu, ani barwy, za to miała niesamowitą wolę robienia kariery i ma ją do dzisiaj, gdy wszyscy inni – Jackson, Prince, Whitney Houston – się skończyli, Madonna przetrwała i mam do niej pewien żal. Showbiznes nie jest z gumy i jeśli pojawiają się w nim tacy artyści jak ona to zajmują miejsce innych, być może bardziej utalentowanych” – powiedział krytyk muzyczny tygodnika “Wprost”.
No tak. Najbardziej z wymienionej trójki skończył się Jackson. Michael Jackson jak mniemam. W jego stanie raczej nic nie nagra to fakt. Whitney Houston z najbardziej oczekiwanym albumem roku, na którym znalazły się utwory stworzone przez Alicie Keys, Johna Legenda czy R. Kelly‘ego i Akona - też.
Leszczyński zwrócił uwagę, że słabszy głos i braki w wykształceniu muzycznym Madonna nadrabia jako pilna uczennica i obserwatorka tego, co się dzieje na scenie muzycznej.
Szkoda, że redaktor Leszczyński nie jest pilnym uczniem i obserwatorem, bo braki widać okiem nieuzbrojonym…
UPDATE: Zapomniałem o innej wybitnej myśli pana krytyka. Napisał o tym, mój ulubiony redaktor z Agory, z którym to mieliśmy okazji podziwiać wspomnianego krytyka na festiwalu w Węgorzewie lat temu wiele. Krytyk był wówczas przewodniczącym jury festiwalowego, mój ulubiony redaktor z Agory był tego jury – pardon le mot – członkiem, a ja rzecznika prasowe zastępcą. Czytać raz!


![Reblog this post [with Zemanta]](http://img.zemanta.com/reblog_e.png?x-id=9cfba0e8-f1b0-4f01-a6e6-001c1002b6f4)



