Wiedza o Społeczeństwie » PLAY się tłumaczy

PLAY się tłumaczy

Posted on April 5, 2007 by Marek

Co prawda o kampanii PLAY’a sporo już zostało napisane, ale jak widać nie wszystko. Otóż Gazeta.pl poświęciła kampanii artykuł, w którym przedstawiciel firmy wytłumaczył to co mnie interesowało najbardziej. Co prawda tłumaczenie jest słabe, ale  zacznijmy od początku.

Najpierw Gazeta opisuje jakie problemy z PLAY’em mają użytkownicy. Jeden nie mógł się dogadać z promotorem, bo zrywało połączenie. Drugi w ogóle nie może się dogadać z nikim, bo operator nie jest w stanie dostarczyć zamówionego aparatu z kartą sim. Biorąc pod uwagę doświadczenia bohatera nr. 1 może to i lepiej.

Rzecznik PLAY’a odpiera jednak zarzuty i generalnie zrzuca winę na innych:

- To problem techniczny, leżący po stronie właściciela masztów. Obiecano nam, że zostanie rozwiązany w ciągu tygodnia – zapewnia. Przyznaje też, że wciąż zdarzają się opóźnienia w dostarczaniu telefonów. – Zawinił producent telefonów, ale dotyczy to tylko dwóch modeli – mówi.

- pisze Gazeta.

No tak. Operator nie ma swoich masztów tylko wynajmuje od innych i w tej sytuacji to nie PLAY?a wina tylko Polkomtela (tego od Plusa i reklam z Mumio). Telefony nie dojechały, ale to wina producenta. I co więcej dotyczy tylko dwóch modeli. Czyli wszystko jest cacy i nie ma się czym przejmować. Pan rzecznik zapomniał o jednym drobiazgu. Klient ma głęboko w (tam gdzie kończą się plecy a nogi jeszcze nie zaczynają) problemy z masztami czy producentem telefonów. No nic to, jeśli się pan rzecznik jeszcze z tą prawdą nei zapoznał, to zapozna go rynek.

W następnej części tekstu do głosu dochodzą ?ludzie którzy wiedzą?. Jedna pani mówi takie coś:

Magda Borowik, analityk z IDC Polska: – Kampania jest udziwniona, bo taka miała być. Play próbuje trafić do tzw. liderów technologicznych, czyli osób, które w swoim środowisku znane są z testowania różnych gadżetów. Bo te osoby przekażą swoje doświadczenia dalej.

- pisze Gazeta.

Hmmm. Że niby tym bilboardem z dziećmi tudzież obciętymi paluchami, PLAY ma trafić do ?tzw. liderów technologicznych?? Ciekawe, nie powiem i dość oryginalne podejście do sprawy. W życiu bym się nie domyślił, że o to chodzi, no ale? No dobra powiedzmy wprost ? teoria jest mocno naciągana.

I powoli dochodzimy do hitów.

Jacek Hensler, członek zarządu P4, tłumaczy, że reklamy Playa miały nie być łopatologiczne. – W ten sposób budujemy osobowość marki, która ma być marką inną od dotychczasowych. Liczymy na to, że osoby, które nasz przekaz zrozumieją, sprawdzą działanie naszej sieci i przekażą swoje uwagi innym. Nasza oferta będzie znana dzięki tzw. reklamie szeptanej.

- pisze Gazeta.

Pysznie panie członku zarządu. Problem polega na tym, że osoby do których zdaje się ta kampania jest kierowana niespecjalnie zrozumiały przekaz. Prawdą jest natomiast to, że PLAY staje się znany dzięki reklamie szeptanej (tudzież marketingowi wirusowemu). Otóż znajomi przekazują sobie informacje, głównie dotyczące kampanii, głównie opinie negatywne. Ale spokojnie, nie od razu Kraków zbudowano.

I teraz czas na hit absolutny:

Oto billboard sieci Play z dziwnie wyglądającymi dziećmi. Z 10 przepytanych dziennikarzy “Gazety” żaden nie udzielił rozsądnej odpowiedzi, o co może chodzić. – Te dzieci chyba są na coś chore – to najczęstsze skojarzenie. Jacek Hensler, członek zarządu firmy P4, która jest właścicielem sieci Play, wyjaśnia: – Dzieci na nic nie są chore, a przesłanie reklamy jest dla mnie jasne. Małe dzieci pokazują małą stawkę. A fakt, że są takie same, pokazuje, że stawka jest identyczna dla wszystkich. Ocenę, czy te konkretne dzieci są sympatyczne, pozostawiam innym. Sam słyszałem zarówno opinię, że to kosmici, jak i taką, że to prześliczne maleństwa.

- kończy artykuł Gazeta.

Jak widać nie byłem odosobniony w swym spostrzeżeniu dotyczącym dzieci z billboardu. Gorzej z resztą.

Cieszę się niezmiernie, że dzieci nie są chore, bo choroby nie życzę nikomu. Jednak cała reszta wytłumaczenia przekazu jest jeszcze bardziej naciągana niż wypowiedź pani od liderów technologicznych. Małe dzieci ? mała stawka? A że są takie samo to znaczy, że stawka jest identyczna dla wszystkich? Nie no litości. (Litościwie pomijam fakt, że te dzieci nie są tak do końca identyczne, bo to obalałoby nieco teorię pana z PLAY). OK., zatem patrzecie na billboard i czytajcie instrukcję. Może ktoś zrozumie.

play.jpg

PS. Przypomniała mi się przy okazji reklama Plusa z Mumio. ?A to ma przedstawiać, że co?? Tak dla rozluźnienia.

Leave a Reply