Galerianki

Posted on October 8, 2009 by Marek

galeriankiJak co środa wybraliśmy się do kina na film (ulegliśmy “Środom z Orange“). Tym razem wybór padł na Galerianki. W zasadzie mógłbym napisać, że nie rozumiem zupełnie tego zachwytu nad filmem i na tym skończyć. No ale to nie w moim stylu przecież.

Film przedstawia młodzież gimnazjalną. Oczywiście nie całą i powiedzmy sobie szczerze, tylko tą część młodzieży którą najbardziej widać (albo ta którą najgłośniej krzyczy). Niemniej bohaterowie przedstawieni w filmie czasu nie marnują – są imprezy z alkoholem, są papierosy, jest seks za pieniądze i prezenty. Jest nagrywanie na komórki, jest wyśmiewanie się z innych, w tym z nauczycieli.

Naprawdę nic nowego. Alkohol i fajki jako towar zakazany był zawsze wśród młodych. Nie wiem czy teraz skala jest większa, badań nie prowadzę. Z pewnością wcześniej (czyli że tak powiem – za moich czasów) dziewczyny zachowywały się nieco inaczej. Albo moje koleżanki z czasów szkolnych byłe inne. A jedyne galerie jakie były nam znane to te związane z kulturą. Fajki i alkohol też pojawiały się nieco później, ale były. Inna też sprawa, że wtedy informacja dociera wolniej. Nie mieliśmy komórek i internetu, a aparaty fotograficzne miały w środku kliszę, którą się później wywoływało, więc i szybkość pojawienia się zdjęcia też był nieporównywalnie mniejsza niż przesłanie obecnie komuś MMS-a. Wychodzi na to, że to technologia taki wpływ na młodych ma :)

W filmie jest tak (uwaga jest zakończenie opisane) – jest klasa, w klasie są 3 dziewczyny które trzymają się razem. A właściwie jest jedna która rządzi, a dwie pozostałe zabiegają o jej względy. Jest też czwarta, która wygląda na dziewczynę z oazy. Te 3, a zwłaszcza Milena (to ta która rządzi) puszczają się na prawo i lewo, piją, palą i używają języka który polskim jest tylko z nazwy (swoją drogą dialogi sztuczne jak biust Pameli Anderson). Ta nowa (Ala) jest zafascynowana Mileną i chcę najwyraźniej żeby się zaprzyjaźniły. W akcie desperacji postanawia zgłosić się do odpowiedzi za koleżankę. Tak zaczyna się przyjaźń. I metamorfoza Ali. Ala podoba się Michałowi, który też jest raczej bliżej oazy niż mocnych imprez. Ala swój pierwszy raz przeżywa z kolegą brata koleżanki z klasy i dostaje za to 50 zł. Chce jednak sprawdzić jak to jest z kimś do kogo najwyraźniej coś czuje. Próbuje z Michałem, ale seks kończy się po 2 sekundach. Potem rozchodzi się informacja i wszyscy się z Michała nabijają. Michał popełnia samobójstwo. Przyjaźń między Mileną i Alą kończy się mordobiciem i symbolicznym zmyciem makijażu przez Alę.Koniec.

Wątek samobójstwa nieco zmieniony ale znany ze sprawy Ani z Gdańska. Dawno temu reportaż bardzo podobny do historii opowiedzianej w filmie opublikowany był w Newsweeku. Zatem nic nowego, historia banalna, dialogi słabe, puenta cienka jak żyletki Polsilver. W sumie najlepsza jest muzyka O.S.T.R.

Wychodzi na to, że wystarczy zrobić film o młodzieży, która pije, pali, klnie i puszcza się gdzie popadnie by odnieść sukces (czyt. sprzedać dużo biletów). Przykre to w sumie jak pokazany obraz młodzieży.Mam nadzieje, że do władzy w przyszłości nie dojdzie właśnie ta grupa młodych. Z drugiej strony na emeryturę lepiej pojechać do ciepłych spokojnych miejsc jak np. Portugalia…

Leave a Reply